poniedziałek, 15 lutego 2016

W pracowni na poddaszu

Budzik w telefonie szaleje, już 3 razy włączała drzemkę w swoim telefonie.
- "Wstajemy, wstajemy, wwstajemy, WWWWWWstajemy król Julian krzyczy swoim telefonicznym głosem  - a nastawiła najgłośniejszy sygnał. No cóż pora wstać, chociaż położyła się bardzo późno - robiła na szydełku bardzo długie fioletowe uszy dla tajemniczego i bardzo radosnego stwora.Na poddaszu w pracowni na stole roboczym rozłożone były różne fioletowe części ciała radosnego jegomościa. Trzeba poskładać wszystkie części do siebie jak jakąś układankę dla 6 latka - uszy do głowy, głowa do ...... ;) ( żarciki się trzymają) ogon i te wspaniałe okulary. Ojojoj a twarz, przecież to najważniejsza część osobowości - tylko jedna część od twarzy jest ważniejsza SERDUCHO, tak właśnie serce sprawia, że to coś, ten stworek staje się postacią, a serce dostają wszystkie stwory w trakcie tworzenia, bo to jest jej serduch, robi to z sercem i serce raduje się z minuty na minutę. Każda chwila jest ważna w tworzeniu i jeśli nie ma ochoty to nie szyje, nie szydełkuje, nie klei - tak po prostu brak weny. Fajnie jest sobie poopowiadać, ale czas do pracy. No to wypychamy, szyjemy, twarz, radosna twarz fioletowego stwora - oczy, uśmiech, nos i myśl, że robiony jest dla Mikusia. Myśli biegają po głowie, czy jest podobny, czy zostanie rozpoznany, czy zostanie zaakceptowany. Poskładane, pozszywane i przygotowany do odlotu. Nastał radosny dzień, nadeszła ta wielka chwila królik Mim-Mim  jedzie do swojego przyjaciela. Chłopiec bardzo lubi królika pewnie za jego radosny uśmiech, za jego  wspaniałe przygody, za to jaki jest.
 przedstawiam Wam to jest Królik Mim-Mim
w objęciach przyjaciela - czyż widok nie jest piękny :D

czwartek, 14 stycznia 2016

WAKACYJNE WSPOMNIENIA Z PRZYMRUŻENIEM OKA

Wstaje nowy dzień !!
Z uśmiechem na ustach po kuchni krząta się kobieta - układając sobie plan działania na cały sobotni dzionek
- spacer z psami - dotlenienie organizmu i ptasi koncert - pieczenie chleba - już nie trzeba zaglądać do przepisu - upiekła już naście tych chlebków od początku diety - nastawić pralkę i zmywarkę - fryzjer - zakupy - raj rowerowy, sezon na rowery czas zacząć ........
Gwizdek daje sygnał gotowości - czas zalać herbatkę - uwielbia pić herbaty owocowe  - jakiej dzisiaj by się tu napić ..? może , może co my tu mamy malina, cytryna, wieloowocowa, czarna porzeczka , truskawki z wanilią , o a może zielona z malinką - ok czarna porzeczka - zieloną pozostawię na relaksujące popołudnie
odnalazła bilet na poranny koncert leśnej rodziny latających
- Drozd śpiewak, Rudzik, Kos, Świergotek drzewny (śpiewa w locie),Kukułka, Bogatka, Pierwiosnek, Zięb,Wilga, Szpak i wielu doskonałych śpiewaków mają zaszczyt zaprosić na swój koncert skoro świt codziennie rano....
niestety na koncercie była zaledwie dziesięć minut - temperatura na zewnątrz bliska kreski zero , jak na wiosnę to zimno ..
po powrocie z koncertu przywitał ją silny aromat ziół wydobywający się z piekarnika - spojrzała na wyświetlacz piekarnika - pozostał 45 minut do końca pieczenia, a  ciepło wydobywające się z domowego ogniska był tak przyjemne big_smile, że z chęcią przystawiła bujany fotel do pieca   , dopiero teraz zalała i  wypiła swoją gorącą , silnie aromatyczną herbatkę porzeczkową........ale zapach, a jaki smak ...od razu w głowie pojawiły się wspomnienia z wakacji u wujka Kajetana .........mieszkali na obrzeżach miasta , ich dom usytuowany był w połowie zbocza (to jest mniej ważne), przed domem rosła rozłożysta Magnolia - jak ona pięknie witała gości w swym obfitym kwitnieniu  , od samego domu aż do ulicy głównej usytuowany był.....
jamniczka przerwała wspomnienia..... zaniepokoiła się szczekaniem Dużego na podwórku , swoimi podskokami poprosiła o spacerek........wyrwała w stronę lasu.........mogła powrócić do wspomnień.....ogród pełen owoców i warzyw - bliżej domu warzywa , a poniżej  drzewa morelowe, jabłonki , grusza , orzechowce ( na jednym z nich wujek zrobił huśtawkę) - jakie tam urządzali zabawy - krzaki porzeczek , agrestu ....................cdn autor

TAKIE TAM CZYLI 13 I HERBATA TRUSKAWKOWA

13-go kwietnia .......
Przebudziła się kiedy , było jeszcze ciemno , jakiś  niepokój przeszedł przez je ciało ...
- która to godzina.....???
pomyślała i niemal w tej samej chwili złapała za telefon , wyświetlacz pokazał 3;40 , oj dobrze , że jeszcze godzinkę można sobie pokimać . Przewróciła się na drugi bok , wtuliła swoje ciało w kołdrę i usiłowała jeszcze zasnąć , ale niestety niepokój trwał dalej...
- pies poszczekuje na podwórzu -w jej myślach "przeszły" dziki wychodzące z jeziora i podążające na spoczynek do jakiegoś młodnika - zajrzała w "ciemne okno" podnosząc głowę nisko nad poduszką , niestety księżyc obrał dzisiejszej nocy inną drogę i tej na przeciw leśniczówki  nie oświetla.....obok na łóżku śpi spokojnym snem jej kochaniutki - miarowy oddech wskazuje na spokojny sen
- pora wstać , obiad ugotuję dzisiaj trochę wcześniej - w myślach zaplanowała szybki obiad.
Wychodzącą z sypialni kobietę powitały jamniki merdające ogonami i skaczące w swej szalonej radości jakby chciały dodać - dobrze , że już wstałaś , niepokoi nas DUŻY na podwórku - pewnie szczeka na dziki - my też chcemy..
powoli zeszła po schodach - zawsze ta sama myśl - tylko uważaj , kiedyś na tych schodach złamałaś nogę - szczęśliwie dotarła na sam dół , wypuściła jamnik , które wyrwały w stronę lasu z takim pędem i z takim jazgotem i donośnym szczekaniem - no to pogoniły nie jednego........stwora do lasu big_smile
Zabłysło światło w kuchni - ale zimno , no tak pada deszcz ,a centralnym  ogrzewaniu już wygasło, spojrzała na kalendarz wiszący na ścianie  pomiędzy oknami - o rany 13 kwiecień
Na jej szczęście szybko udało się rozpalić pod płytą pieca kuchennego, nastawiła wodę na herbatkę, włączyła telewizor , żeby posłuchać wiadomości dnia wczorajszego - mówią coś o lotach w kosmos , Gagarinie , Smoleńsku....
Załączyła komputer leżący na kuchennym stole , powróciły już jamniki ze swojej porannej gonitwy za ......?
Woda na herbatę zagotowała się w błyskawicznym tempie - zalała kubek , z którego wydobył się silny aromat truskawek z leciutką nutą wanilii , pomyślała z uśmiechem - będę mogła zajrzeć na  moj................herbatka, kompik i ................

środa, 13 stycznia 2016

13.01.2016 TRZYNASTEGO I CZARNY KOT - to dobry początek

Witam ! 
Mam na imię Beata - od kilku lat nosiłam się z zamiarem założenia bloga. Pomysłów o czy ma być mój blog było i jest wiele - gotowanie, szycie i robótki ręczne, co w trawie piszczy czyli ogród i las 2 w 1, podróże własne i na to wyszło, że będzie wszystkiego po trosze. Pewnie pomyślicie, że tego w necie jest pełno. Tak jest pełno, ale każdy ma swój niepowtarzalny styl w pisaniu, ma swój charakter. O rany pierwsze koty za płoty, a jeśli chodzi o kota to mam 2 letniego czarnego kocurka Murzyna. 
uwielbiam wszystkie zakazane mi miejsca