„Jak Maurycy miś w typie polarnego
i jego przyjaciel hospicjuszek Zdziś dobro zasiali „
(autor w Leśnej Chatce
mieszka …może ją znacie, a jeśli nie to może kiedyś … Beti mówi, czasami Ata)
W pracowni na
poddaszu, na stole pośród kłębków, szydełek, guzików i kolorowych wstążek siedzi
zamyślony Maurycy niewielki mis w typie polarnego.
Z oddalonego sosnowego regału mruga do misia
kolorowo przystrojona choinka, chciałaby się o coś zapytać… jest trochę
przestraszona, w końcu to
miś i to nie byle,
jaki miś, bo to mis w typie polarnego. Jej ciekawość jest tak ogromna, że w
końcu wydobywa z siebie ściszonym głosem:
- Maurycy….Maurycy –
cichutko szepce imię białego przystojniaka
- Maurycy powiedz
jak to jest, kiedy już wiesz, że prawie pomogłeś i za kilka dni pojedziesz do
nowego domu. Powiedź, co czujesz…?
Maurycy spojrzał w
kierunku zielonej piękności i z radością, rzecze:
- o piękna Pani, w
kolorowe świecidełka przybrana, pytasz, co czuję? – brew nad prawym okiem
przyjęła kształt podkowy, spojrzał dookoła siebie i zauważył jak wstążki stanęły
na baczność, z lewej strony guziki w metalowej puszcze po mlecznych pralinach zabrzęczały
niczym fanfary na cześć króla, biały jegomość dalej ciągnął swoje misiowe
wywody:
- Czuję ogromną
radość, moje misiowo-pluszowe serduszko bije w rytm tańca radość, a mały Zdziś
tak się cieszy, że jak tak dalej będzie to gdzieś go po drodze zgubię.
Na regale obok choinki
dzwoneczki srebrne i złote zadźwięczały tak jakby przeleciała wróżka z Piotrusia
Pana i zamilkły by posłuchać dalszej opowieści Maurycego.
- Mam jednak marzenie,
żeby zdobyć jak najwięcej talarów, dukatów czy jak oni tam w świecie realnym na
to mówią …złotówek- maszyna do szycia zazgrzytała, po czym zamrugała
światełkiem wyświetlacza na przeprosiny, że przeszkadza w tak ważnej debacie.
- I uwierzcie mi nie
ważne jest to ile razem ze Zdzisiem zdobędziemy tych złotówek dla chorych to i tak
będę najlepszym przyjacielem dla nowego właściciela. Będę ocierał łzy, słuchał
jego smutasów i największych tajemnic, choćby mieli mnie spruć nic nikomu nie
powiem. Cieszę się, że powstałem tu w pracowni by pomagać, że dostałem serduszko,
które z chwilą pierwszego uderzenia ukształtowało mój charakter. Wie, że jest
dobre i będę się dzielił tą dobrocią z innymi
Maurycy usiadł z pyszczkiem
skierowany w stronę okna przytulił do siebie Zdzisia i już nic nie powiedział.
Wszystkie kredki ułożyły się po kolei w najpiękniejszą tęcza i tylko kamyki się
domyślają o czy myśli miś w typie polarnego i jego mały kompan hospicjuszek, ale
one jak wiecie nic nikomu nie powiedzą
Jaki z tego morał?
…..CZYŃ DOBRO, A ONO DO CIEBIE POWRÓCI
