wtorek, 6 listopada 2018

Maurycy miś w typie polarnego...


 Jak Maurycy miś w typie polarnego i jego przyjaciel hospicjuszek Zdziś dobro zasiali
(autor w Leśnej Chatce mieszka …może ją znacie, a jeśli nie to może kiedyś … Beti mówi, czasami Ata)
W pracowni na poddaszu, na stole pośród kłębków, szydełek, guzików i kolorowych wstążek siedzi zamyślony Maurycy niewielki mis w typie polarnego.
 Z oddalonego sosnowego regału mruga do misia kolorowo przystrojona choinka, chciałaby się o coś zapytać… jest trochę przestraszona, w końcu to
miś i to nie byle, jaki miś, bo to mis w typie polarnego. Jej ciekawość jest tak ogromna, że w końcu wydobywa z siebie ściszonym głosem:
- Maurycy….Maurycy – cichutko szepce imię białego przystojniaka
- Maurycy powiedz jak to jest, kiedy już wiesz, że prawie pomogłeś i za kilka dni pojedziesz do nowego domu. Powiedź, co czujesz…?
Maurycy spojrzał w kierunku zielonej piękności i z radością, rzecze:
- o piękna Pani, w kolorowe świecidełka przybrana, pytasz, co czuję? – brew nad prawym okiem przyjęła kształt podkowy, spojrzał dookoła siebie i zauważył jak wstążki stanęły na baczność, z lewej strony guziki w metalowej puszcze po mlecznych pralinach zabrzęczały niczym fanfary na cześć króla, biały jegomość dalej ciągnął swoje misiowe wywody:
- Czuję ogromną radość, moje misiowo-pluszowe serduszko bije w rytm tańca radość, a mały Zdziś tak się cieszy, że jak tak dalej będzie to gdzieś go po drodze zgubię.
Na regale obok choinki dzwoneczki srebrne i złote zadźwięczały tak jakby przeleciała wróżka z Piotrusia Pana i zamilkły by posłuchać dalszej opowieści Maurycego.
- Mam jednak marzenie, żeby zdobyć jak najwięcej talarów, dukatów czy jak oni tam w świecie realnym na to mówią …złotówek- maszyna do szycia zazgrzytała, po czym zamrugała światełkiem wyświetlacza na przeprosiny, że przeszkadza w tak ważnej debacie.
- I uwierzcie mi nie ważne jest to ile razem ze Zdzisiem zdobędziemy tych złotówek dla chorych to i tak będę najlepszym przyjacielem dla nowego właściciela. Będę ocierał łzy, słuchał jego smutasów i największych tajemnic, choćby mieli mnie spruć nic nikomu nie powiem. Cieszę się, że powstałem tu w pracowni by pomagać, że dostałem serduszko, które z chwilą pierwszego uderzenia ukształtowało mój charakter. Wie, że jest dobre i będę się dzielił tą dobrocią z innymi
Maurycy usiadł z pyszczkiem skierowany w stronę okna przytulił do siebie Zdzisia i już nic nie powiedział. Wszystkie kredki ułożyły się po kolei w najpiękniejszą tęcza i tylko kamyki się domyślają o czy myśli miś w typie polarnego i jego mały kompan hospicjuszek, ale one jak wiecie nic nikomu nie powiedzą

Jaki z tego morał? …..CZYŃ DOBRO, A ONO DO CIEBIE POWRÓCI